Nasi ministranci na rekolekcjach wakacyjnych

Podczas tegorocznych wakacji kilku naszych ministrantów wyjechało na rekolekcje. Do Brennej Leśnicy pojechali Jakub Kułach, Radosław Świętek i Wojtek Sebesta, do Brennej Ośrodka „Tabor” Bartek Stychno, Jacek Burzyk i Adam Skopal, a do Kalnej Szymon Pabiańczyk.

Poniżej prezentujemy kilka niektórych wspomnień:
Chłopcom w Brennej Leśnicy najbardziej podobały się żarty robione w pokoju z kolegami, zwłaszcza te, które dotyczyły wyciągania desek z łóżek, czy zabawa w Samurajów. Ciekawy okazał się też ogólnopokojowy konkurs na ciszę, gdzie nagrodami było zwycięskie wyjście na kebaba. Z poważniejszych, ale także przyjemnych rzeczy było – według naszych ministrantów – czytanie tekstów mszalnych po łacinie.

Podobnie było z wypełnianiem dyżurów. W domu każdy marudzi kiedy musi ścierać ze stołu czy wyciągać naczynia ze zmywarki. Lecz kiedy te same zadania wypełnia się razem z kolegami okazują się całkiem przyjemne.
Najtrudniejsze – jak zauważył Kuba – było męczące wyjście na Równicę, ale tam czekała już nagroda, czyli przejażdżka na bobslejach. Ci którzy mieli urodziny podczas rekolekcji – jak np. Radek – mieli bilety za darmo. Super atrakcją było też wyjście do „Chlebowej chaty”, gdzie chleb ze smalcem i dużą ilością soli okazał się największym rarytasem. A widać jedzenie było bardzo dobre , gdzie jak podkreślał Kuba podczas jednej z kolacji zjadł 11 tostów i wypił 7 kubków herbaty…

Radością były też dyżury liturgiczne, gdzie prowadziło się modlitwy czy służyło do Mszy. Według naszych ministrantów najlepszy był „klełyk Małcin” i kleryk Karol. To m.in. oni codziennie rano budzili cały ośrodek puszczanymi z głośników fajnymi piosenkami na pobudkę. A wieczorem cała kadra czytała Hobbitowe opowieści. Na zakończenie każdy uczestnik otrzymał dyplom uczestnictwa i pamiątkowe nagrody

A co u starszych kolegów?
Jacek opowiadał tak: „W dniach 20 – 28 lipca uczestniczyliśmy w rekolekcjach wakacyjnych dla animatorów ministranckich w ośrodku kleryckim Brenna Tabor na IV turnusie. Prowadził je ks. neoprezbiter Dorian Figołuszka – wyświęcony w maju br. Pochodził z Jastrzębia Zdroju – z rodzinnej parafii ks. Cezariusza. Na tych rekolekcjach przeżyliśmy wiele niezapomnianych chwil razem z naszymi rówieśnikami z całej archidiecezji. Uczestniczyliśmy m.in. w codziennych szkołach śpiewu i szkołach biblijnych prowadzonych przez an. Jakuba i an. Szymona. Nauczyliśmy się na nich nowych pieśni i odkrywaliśmy Pismo Święte.

Na spotkaniach w grupach, przez całe rekolekcje, rozmawialiśmy o różnych rodzajach dialogu (np. z Bogiem lub bliźnimi). Te spotkania były dla nas bardzo pouczające i wynieśliśmy z nich wiele. Codziennie przed każdym posiłkiem ksiądz oraz reszta kadry odpowiadali na pytania, które uczestnicy mogli wrzucać do specjalnie przygotowanej skrzynki. Na każde z tych pytań musieli odpowiedzieć. Kilka razy wyszliśmy na boisko pograć w piłkę i siatkówkę, w które kleryk Marcin i ksiądz Dorian byli świetnymi graczami”.
Adam dopowiedział: „Każdego dnia mieliśmy pogodne wieczory – gry i zabawy zespołowe. Przykładowo jedna polegała na tym, że przy pomniku ojca Świętego Jana Pawła II w okręgu była grupa broniąca owy pomnik przed grupą atakującą chcącą przejąć pomnik i zabrać do Kalleńskiej Ostoi ojca Kazika. Inna polegała na tym, że zostaliśmy podzieleni na grupy 4 osobowe, gdzie trzeba było podać prawidłową definicje trudnego lub bardzo trudnego słowa. Stawką były przepyszne cukierki.

Pewnego dnia poszliśmy wczesnym rankiem w góry, każdy dostał na drogę napój i pysznego Misia Lubisia 🙂 Szliśmy długo, w upale i wysoko pod górę ale nie daliśmy się! Grupa początkowa, w której się znajdowałem miała bardzo dobre tempo. W końcu: „tylko twardziele służą w kościele”. Gdy dotarliśmy na Równicę – cel naszej podróży – po chwili odpoczynku rozpoczęliśmy spotkania w grupach. Później mieliśmy czas wolny. Dwóch moich kolegów Sebastian Krzysztof i ja oraz nasz animator kleryk Mikołaj jako opiekun wybraliśmy się na park linowy. Oczywiście jakby inaczej skoro twardziele, to poszliśmy na czarną (najtrudniejszą) trasę. Przeszliśmy ją w około 30 minut. Było super! Potem po zrobieniu wspólnego zdjęcia rozpoczęliśmy powrót do naszego ośrodka Brenna „Tabor”.

I w ten o to wspaniały sposób minęły nam bardzo szybko te 8 dni. Dziękujemy wszystkim animatorom, księdzu Dorianowi oraz wszystkim organizatorom tego wspaniałego czasu.

Ps. oraz naszemu kochanemu księdzu Cezariuszowi za dawkę pozytywnego kolorowego humoru podczas rzucania się kolorami ”.